piątek, 27 września 2013

Metamorfozy czyli jak odnowić ramę krzesła

Witajcie

W naszym nowym cyklu:




chciałabym Wam pokazać jak odnowić ramę krzesła. W moim przypadku chodzi o krzesła, które miały zostać wyrzucone na śmietnik. Mój mąż zamawiał lokal na imprezę taneczną w pewnej instytucji i dowiedział się że krzesła są do wyrzucenia. Wziął cztery. Trzeba mu oddać wielką sprawiedliwość, bo były w naprawdę opłakanym stanie. Bardzo zniszczona tapicerka i ramy też trochę. Straszliwie brudne (czekało go potem gruntowne czyszczenie samochodu)  Ale ich zaletą jest to że są stabilne. Ponieważ i tak musiałabym kupić krzesła, bo nie mieliśmy żadnych, więc powiedziałam sobie, że nic nie ryzykuję. Jak je popsuję, to skończą gdzie miały skończyć, a ja się może czegoś nauczę. Czy powinny skończyć na śmietniku? Ocenicie sami.



Nie mam zdjęć całkowicie przed moimi działaniami, ale po tapicerowaniu wyglądały tak:


Ramy były zniszczone, w niektórych miejscach lakier zszedł do żywego drewna. Widać, że nie miały kontakt z wodą.

Takie krzesła można odnowić na dwa sposoby. Można zmatowić lakier i pomalować podkładem tzw. primerem, a potem farbą - uzyskuje się wtedy efekt gładkiej powierzchni. Ja chciałam dotykając krzesło czuć ciepło i lekką szorstkość drewna. W tym celu trzeba pozbyć się lakieru.

Mój pierwszy pomysł był taki:


Wyczyścić wszystko do imentu. Pozbyć się lakieru i warstwy nasączonej bejcą. Ale niestety okazało się szybko, że nie mam odpowiednich narzędzi. Dysponowałam bowiem nienajlepszą szlifierką papierami ściernymi różnej maści i własnymi rękoma.

Postanowiłam więc pozostawić bejcę i wykorzystać ją do lekkich przecierek, a usunąć tylko lakier.

Potrzebne mi więc było:
1.szlifierka,
2.specjalny papier ścierny-kratka,
3.odkurzacz,
4.farba akrylowa biała i barwniki do niej,
5. gąbka,
6. rękawiczki,
7. miejsce gdzie można dowolnie brudzić - ja wybrałam balkon.

Pozbawiłam krzesło siedziska

Duże powierzchnie szlifowałam szlifierką


 żeby nie wyrzeźbić kantów na nogach wszystkie obłe powierzchnie szlifowane były taką specjalną siatką. To mój mąż w akcji.


Najtrudniejsze były okrągłe wykończenia, które trzeba było dopracować ręcznie papierem ściernym na gąbce


Uwaga na kąciki lakier nie mógł nigdzie pozostać, bo w takim miejscu farba nie wsiąkłaby w drewno. Ponieważ pył pokrywał wszystko równą powierzchnią, co jakiś czas przecierałam szmatką wyszlifowane miejsca by sprawdzić czy nic mi się nie błyszczy. Połysk oznaczał niezdarty lakier.

Po zakończeniu szlifowania trzeba odpylić ramę krzesła

 Ja robiłam to odkurzaczem.
Tak wygląda oszlifowane krzesło
Moje krzesła nie wymagały napraw, ale gdyby trafiły Wam się bardziej zdezelowane egzemplarze, to  na tym etapie jest czas na klejenie krzesła i wypełnianie ewentualnych ubytków najlepiej szpachlą do drewna.
Do krzeseł zrobiłam bejcę z farby akrylowej. Farbę najpierw zabarwiłam na kolor, jaki mi się podobał, a potem rozcieńczyłam mniej więcej do konsystencji ciasta naleśnikowego. Chodzi o to by była płynna i łatwo wsiąkała w drewno ale nie pokrywała go całkiem.
Gąbką wcierałam farbę w drewno.

 Przy wcieraniu chodzi o uzyskanie jednolitej powierzchni i równe pokrycie całości. W tym celu trzeba wcierać farbę na danym elemencie zawsze w jednym kierunku. Jeśli przy okazji pacniemy farbą sąsiedni element nie wolno go tak zostawić trzeba to pacnięcie również rozetrzeć.

Tak to wyglądało po jednokrotnym wtarciu farby. Po przeschnięciu, które jest bardzo szybkie wtarłam drugą warstwę.

A to już efekt końcowy:

Krzesło nie jest jednolite jak po pomalowaniu pędzlem, widać przetarcia w miejscu gdzie "wygląda" bejca. Całość trzeba jeszcze zabezpieczyć. Ja użyję do tego wosku do drewna.  W ten sposób krzesła zostały uratowane i pewnie mi trochę posłużą. A jakie Wy przedmioty ratujecie od zapomnienia? Czekamy na Wasze propozycje.
Zapraszamy Was serdecznie do dzielenia się na łamach Turkusowego Hamaka swoimi pomysłami na "Metamorfozy". Czekamy też na Wasze prace w Siłowni Twórczej "Jesienią malowane".


17 komentarzy:

  1. Piękne jak nowe ze sklepu, jednak z duszą i świadomością ZROBIŁAM TO SAMA:)
    Lubię takie metamorfozy:)
    pozdrawiam Kamila:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Praca profesjonalistów super wyszło pozdrawiam Maria

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę dobra robota! Na mnie kilka krzeseł czeka, ale kiedy znajdę na to czas... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna zmiana, uwielbiam takie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, jestem pod wrażeniem, świetna zmiana :)) Jak dobrze, że nie pozwoliliście ich wyrzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kawał dobrej roboty! Jestem pod dużym wrażeniem. Chwała Wam za ten recykling :)
    Pozdrawiam,
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie odnowione krzesła:) Teraz wyglądają pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. efekt cudny u mnie własnie na taką odmienę czeka szafka i wieszak, no ale musi troszke poczekać pozdrawiam cieopluteńko

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam nadawać starym, znalezionym, odzyskanym rzeczom nowe życie a czasem przeznaczenie :) Ostatnio z mężem stwierdziliśmy że chyba nie kupimy nic nowego- nic co możemy zrobić sami... W pokoju naszej córki stoi stolik z nóg od singera a na nim blat ze starych dech podłogowych- deski są po córce pra, pra babci... Jest sentyment, jest dusza, jest wielka radość tworzenia ...Chętnie pochwalę się naszą pracą ale nie wiem jak zamieścić tu zdjęcia... Świetny blog, podglądam jak szukam czegoś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być : po córki pra, pra babci...:)

      Usuń
    2. Witam pani Martyno jeśli chodzi o umieszczanie zdjęć - należy przesłać je do na na e-mail turkusowyhamak1@gmail.com wraz z tekstem (w osobnym pliku) i my umieścimy pani post z podlinkowaniem do pani bloga na naszej stronie:) zapraszamy serdecznie do współpracy:) pozdrawiam Sylwia

      Usuń
  10. Oj tak, tak. Metamorfozy są super. Kilka już popełniłam:) Krzesła, stolik, szafki kuchenne, stołeczki, walizki. Wszystko śmietnikowe znaleziska:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Krzesełka śliczne, dużo, dużo pracy, ale widać warto, brawo... Ja odnowiłam szafę, łóżko, komodę, krzesła, stoły, kredens, ramy, generalnie nasz dom urządzam przede wszystkim meblami z odzysku. Cieszy nas najbardziej to, że ratujemy je przed zapomnieniem, zniszczeniem. Każdy mebel mówi do nas, opowiada własną historię. Wszystkie razem tworzą naszą historię i to jest piękne.
    Zapraszam do mnie, nie opisałam jeszcze większości mebelków, ale powolutku.
    kobietapoczterdziestce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jednocześnie podziwiam, gratuluję i zazdroszczę, bo ja tak nie umiem.
    Ślicznie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko ja mam też cztery krzesełka tylko jakoś nie mogę się zabrać,pięknie to zrobiłaś,podziwiam za cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy ci za odwiedziny w naszym Zakątku i zostawienie po sobie śladu:)